Komisja Europejska opublikowała ostatnio raport dotyczący bezpieczeństwa ruchu drogowego (RSAP). Jego założenia są proste - poprawa bezpieczeństwa i zmniejszenie liczby wypadków w nadchodzących latach. Nie pominięto w raporcie również motocyklistów. Idea bardzo szlachetna, ale część raportu dotycząca jednośladów zdaniem Federacji Stowarzyszeń Motocyklistów FEMA nie zmieni niczego.
Zmieny jakie chce wprowadzić KE do przepisów wynikają z faktu, że liczba wypadków pojazdów dwukołowych nie zmniejsza się lub zmniejsza się bardzo nieznacznie w stosunku do malejącej liczby wypadków pojazdów samochodowych. Zmiany te są nasępujące:
- obowiązkowy system ABS, automatyczne zapalanie się reflektora przedniego, zabezpieczenie przed integracją w systemy ograniczające prędkość
- wprowadzenie obowiązkowego ubioru motocyklowego spełniającego określone normy, systemy typu AirBag w motocyklach oraz w ubiorach
- rozszerzenie przepisów prawa odnośnie badań technicznych i atestów dotyczących pojazdów dwukołowych.
System ABS kosztuje, co widać po cenach motocykli. Model wyposażony w taki układ jest o kilka tysięcy droższy od tego samego modelu pozbawionego ABS-u. Reflektory w badzo wielu motocyklach (zwłaszcza szosowych) włączają się automatycznie zaraz po włączeniu zapłonu, więc pierwszy przepis właściwie niczego nie zmieni, tym bardziej, że motocykle maja obowiązek jeździć na światłach w całej UE.
Za ubrania motocyklowe, które będą spełniają określone normy bezpieczeństwa trzeba będzie zapłacić więcej. Zapewne dużo więcej, bo materiał kosztuje, projekt kosztuje, przeprowadzenie badań kosztuje, naszywka o spełnianiu norm kosztuje. Do tego należy dodać koszt wmontowanych poduszek powietrznych, a więc czegoś bardzo drogiego.
Dodatkowo FEMA podkreśla, że przerabianie motocykli według uznania motocyklistów nie zmniejsza bezpieczeństwa motocotyki na drogach, a jeszcze je podnosi. Jeżeli motocyklista przerobi motocykl pod swoje wymagania, to jest to jednoznaczne z faktem lepszego "spasowania" kierującego i maszyny. Oznacza to, że taki zestaw może szybciej reagować na zagrożenia, mieć krótszą drogę hamowania (bo chyba nikt nie wymienia hamulców na słabsze), czy nawet nie doprowadzając co zmęczenia rąk podczas prowadzenia motocykla.
Idea poprawianie bezpieczeństwa motocykli na drogach jest piękna. Dlaczego jednak nie pyta się specjalistów, użytkowników motocykli, o zdanie? Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze, przez co później cierpimy my i nasze portwele, bo w życie wchodzą bezsensowne przepisy nie zmieniające niczego, a jedynie podnoszące ciśnienie, które nawiasem mówiąc może być przyczyną wypadku.



























